SDF-3 Macross "Zielonaska" :: Animacje, produkty i fanowskie prace ze świata Macross.

Blog, badający fenomen dekultury, a także znajdujący, informujący i komentujący MIŁOŚĆ ^^ Tę, którą pamiętasz…

Monthly Archives: Maj 2012

Mari Iijima o jej stosunku do postaci Lynn Minmay.

Tym razem tematem wpisu będzie mroczna strona fanostwa. Problem trwa od wielu ładnych lat, ale w końcu może się skończy. Mari Iijima, japońska piosenkarka, podkładająca głos pod Lynn Minmay w Super Dimension Fortress Macross, postanowiła skończyć z plotkami, które głoszą, że nienawidzi odegranej przez nią postaci. Oto wpis z jej facebooka:

„Za każdym razem, gdy mówię o Macrossie lub Minmay, ludzie odbierają to negatywnie. Tak jakbym nie lubiła jego/jej lub nieakceptowała tej części swojego życia. Może wy NIGDY nie byliście obsadzeni w ani jednej roli filmowej w waszym życiu?

My wszyscy musimy iść dalej w swoim. Ja robię to codziennie. Więcej niż ktokolwiek! Ale w tym samym czasie, moje życie jest jak „Dzień Świstaka” przez ostatnie 30 lat. Gdy ruszy… łam do Stanów, myślałam, że to uwolni mnie od frustracji, ale jak łatwo się domyśleć, tak się nie stało. Niespodzienka, niespodzianka. lol Jeżeli słyszysz to samo znowu i znowu przez 30 lat każdego dnia, nawet TY możesz być tym zmęczony.

Czy jest ktoś, kto chciałby wejść w moje buty? Domyślam się, że nie… zamiast tego, ludzie zaczynają mnie krytykować, jakbym się wyrażała się źle o ich ulubionym anime. Po prostu od czasu do czasu jestem tym zmęczona, ale mogę to przetrzymać na moment. Ale dzisiaj po usłyszeniu, jak jestem inspirująca muzycznie i jaki wgląd mam w was, nie chciałabym absolutnie o tym słyszeć ponownie. Nawet, jeśli mówię powiedzmy o… moim gównie lub piersiach, zaczynacie mówić jeszcze raz o Macrossie. Jak szalone to jest. Jest kompletnie szczera w tym momencie.

Nie budowałem swojej kariery na Macrossie. Chodziło mi w całości o muzykę. Przyjmijcie to lub nie. Jeśli znienawidzicie mnie za moją szczerośc, co mogę powiedzieć, nie nadajemy na tym samym falach.

Zamierzam wrócić do swojego życia. Moi synowie kończą jutro college. Jestem również matką. Wychowuje ich jako rozwiedziona, samotna matka od 1996 roku i śmiem być dumna z tego. I! Jestem w środku nagrywanie swojego 22 albumu. Dzięki ludzie…”

Można powiedzieć, że ta ostra wypowiedź to wielki foch gwiazdki, ale jednak piosenkarka ma dużo racji. Wystarczy prześledzić wpisy na youtube/facebook, jak ludzie potrafią być pokręceni. Niektórzy fani są tak oderwani od rzeczywistości, że przy każdej okazji potrafią jak mantra powtarzać hasła ” Mari Iijima to Lynn Minmay” bez względu na prowadzoną dyskusję.  Gdy piosenkarka w swoich wypowiedziach próbuje się przeciwstawić zaszuflatkowaniu, zmieniają front i zarzucają jej, że zdradziła Macrossa. Jako, że wpisy są głównie po angielsku, można stwierdzić, że już nie tylko w Japonii, fanatyzm może urosnąć do rozmiaru choroby.

Sama śpiewaczka już nie raz udowodniła, że jej stosunek do Macrossa nie jest negatywny. Jak inaczej wytłumaczyć jej obecność na koncercie Macross Crossover 2009x46x59 z 2009 roku (nagrała przy okazji singiel z Yoshiki Fukuyamą, Chie Kajiurą, May’n i Megumi Nakajimą) lub konwencie, zorganizowanym przez anglojęzyczny serwis Macross World (odbyty 10 października 2010, czyli w 16 fikcyjne urodziny Lynn Minmay).
Aby skończyć pogodnie, trochę muzyki Mari Iijimy, niezwiązanej z Macrossem, z różnych okresów 🙂

No limit

Swim

People! People ! People!

I feel blue

Aquarion Evol Odcinek 20 – rzutem oka

Rodzinne zjazdy? A kogo one obchodzą?!
Aquarion Evol
Odkrywczości w tym tygodniu nie stwierdzono, nad czym ubolewam. Prawie wszystkie ujawnione informacje pod hasłem „Kobiety mężnieją”, można było już wydedukować z poprzedniego odcinka. Mimo tych dolegliwości, nie można tego czasu zaliczyć do straconych. Fabuła, choć wlecze się, to posunęła się jednak nieco do przodu, a przedstawione fakty będą rozwijać się już do końca serii.

Wątek startowy to kontynuacja ostatniej sceny z uprzedniego epizodu. Amata już wie, gdzie zniknęła jego matka, przy czym jego dociekliwość odznacza się pewną nielogicznością (ja bym raczej np. zastanowił się, dlaczego matula siedzi w pojemniku niż zdumiewał się jej wiekiem). Niemniej jednak zaraz dochodzi do spotkania z bossem przeciwników. Konfrontacja z nim to schemat znany z dziesiątek innych filmów, gdzie głównodowodzący odsyła swoich podwładnych, aby porozmawiać na osobności z bohaterem i przekonać go do swych racji/zdradzić mu tajemnicę. Sama konwersacja nie wnosi do historii nic, czego by się widz wcześniej nie domyślił. Śledzący serial nie zostali uraczeni żadnym nowym zwrotem akcji, jedynie malutkim niuansem, że zmiany u kobiet, nie ograniczają się tylko do świata Altairy, a w przyszłości klątwa nawiedzi również Ziemię.
Aquarion Evol

Sama przemiana w mężczyznę wychodzi ciekawie, ponieważ transformacja nie dotyczy tylko aspektów fizycznych dziewczyny, ale też metamorfozy mentalności. Yunoha, wyrażająca się jak chłopczyca z pierwszego lepszego anime, okazała się jaśniejszych momentem, oferowanych przez cały czas trwania odcinka.

Ze względu na małą ilość gagów, zauważalny staje się smutny fakt, który działa na niekorzyść serii. Z całą stanowczością powinno się skrytykować Shoji Kawamoriego za to, że dopuścił do produkcji scenariusz z tak nudnym głównym bohaterem. Nie tylko, dlatego, że mało kiedy ma szansę zabłysnąć swoimi umiejętnościami, ale brakiem rozwoju osobowości. Charakter postaci nie zmienia się ani trochę od początku serialu. Mimo interakcji z ewoluującym otoczeniem, zachowanie Amaty jest w praktyce takie samo – każdy kto poznał 2-3 pierwsze odcinki, wie już, jak postąpi w określonych sytuacjach. Właśnie ta jego banalność sprawia, że trudno cieszyć się na całego z Aquarion Evol.
Aquarion Evol
Wątek Amaty mało, kogo obchodzi – spotkanie z matką miało być wzruszające, a okazało tylko zapychaczem minut, bo nie wniosło nic do historii (Amata odleciał, tak po prostu zostawiając matkę). W ten sposób prawdziwymi gwiazdami stali bohaterowie pierwszoplanowi – dokładniej emocjonalny związek Andy i Mixy (żart z chromosomami?). I tutaj można dość do ciekawego wniosku – seria poświęca najwięcej czasu, nie elementom głównych bohaterów, a Andy’ego 🙂 Powtórzę, moc (czarnych) dziur jest ważniejsza od skrzydeł Amaty, łączanie Mikono i telekinezy Zessici – czyli umiejętności, które powinni stanowić podstawę kolejnych cyklów. Czyżby Satelight z premedytacją stworzyło historię, w której główne postacie są mniej ważni od drugorzędnych charakterów.

Jest w tym jakaś konsekwencja. W ten schemat można nawet wnieść Mikono. Wprost zaskakujące, ile uwagi Fudo poświęca dziewczynie, ignorując równocześnie Amatę, który przecież powinien odgrywać rolę „słonecznego chłopca”. Tak jakby to ona była główną bohaterką historii. Właśnie jej przyjdzie udział przywrócenia oryginalnego Aquariona (postacie podróżują do celu statkiem, a jako wspomniano w poprzedniej serii, Fudo wydobył robota z okolic Cypru). Z drugiej strony, jeśli domniemany Apollo, czyli Kagura, jest marionetką Mykage, to Zen nie ma większego wyboru.
Aquarion Evol Kagura
Na koniec taka ciekawostka. Warto przyjrzeć się mieścinie, którą odwiedza Mikono, poszukując Fudo. Jeśli się nie mylę, to tramwaje oraz ich otoczenie (pochyłość terenu i wygląd budynków w okolicy) są nawiązaniem do krajobrazu miasta, znanego z Macross Frontier 🙂

Aquarion Evol Odcinek 19 – rzutem oka

Serial wkracza w końcową fazę. Wzrasta autonomia względem Genesis of Aquarion – nowe pytania, po raz pierwszy nie związane z tematem reinkarnacji.
Aquarion Evol Zessica
Pierwsze minuty nie należą do najciekawszych momentów serii. Widzowie dostają czwarty odcinek pod rząd, w którym scena sprzed czołówki sprowadza się do narzekań jednego z bohaterów. Chodź w tym wypadku Andy jest nieco bardziej energiczny na początku, to już po czołówce wraca do standardowego zachowania postaci z Evola (siedzenie w osamotnieniu, przypominanie sobie smutnych chwil i smęcenie nad swoim nieszczęściem). Niestety te wątki ocierają się o zjawisko emo, nie są dobrą stronę serii i twórcy powinni sobie je oszczędzić, bo kolejny łkający w kącie charakter, mający wzruszyć, raczej nuży. Zupełnie jak 15-sekundowa plansza o prawach autorskich, dodawana na początku filmu.

Po tych nudnych kadrach, epizod nabiera rozmachu. Zaczyna się od nawiedzenia Zessicy przez Mykage. Główny antagonista serii twierdzi, że on i dziewczyna są tacy sami – niewybrani. Daje to kolejne pole do interpretacji, z których dwie najbardziej wysuwają się na czele. Pierwsza, bardziej oczywista – Zessica to reinkarnacja Celiane. Perfekcyjnie tłumaczyłoby to „zamartwianie się” Mykage. Jego domniemany poprzednik – Toma nienawidził bohaterki za to, że odebrała mu Apolionusa. Przyjście do jej następnego wcielenia i złożenia pewnej obietnicy jest doskonałą zemstą za upokorzenie, które miał zaznać z powodu odtrącenia na rzecz człowieka. Druga egzegeza, dotychczas nie brana przeze mnie za uwagę, jest prosta jak pień – zarówna Mykage, jak i Zessica to reinkarnacje Tomy. Jak by nie patrzeć sytuacja dziewczyny bardzo przypomina położenie Mrocznego Anioła z Genesis of Aquarion. Tak jak Apollonius odrzucił Tomę dla Celiane, tak teraz Amata woli Mikono. Mykage miał przyjść do Zessici, bo jest jego najbliższym kompanem. Warto tu też zwrócić uwagę na oczy obydwu postaci – ten sam fiolet. Nawet kształt włosów wydaje się jednakowy.

Tymczasem Mikono postanawia poszukać Zena Fudo, aby pomógł im w problemie. Bardzo racjonalny pomysł twórców na rozdzielenie bohaterki od reszty charakterów, aby ta wpadła w sidła Kagury. Jako posiadaczka elementu „łączenia” jest odpowiednią osobą do takiej misji. Nadal mnie zaskakuje jak dziewczyna z poziomu beznadziejności przeszła do potencjalnej przydatności, podczas gdy reszta postaci zrzędzi naokoło „jak im jest źle”. Nie powiem, aby była moim faworytem sezonu (ten tytuł należy do Fudo lub Kagury), ale jej zachowanie jest o stokroć bardziej mniej denerwujące niż pozostałych ważnych pilotów Evola (pomału zaczynam być zdania, że nazywanie „Amaty bohaterem widowiska super robot” jest obrazą dla tego gatunku).

W pierwszych ośmiu minutach odcinka pojawia się też paro-sekundowa scena z Zenem Fudo. Warta zauważenia, bo jest ona kolejnym mrugnięcie wobec fanów Genesis of Aquarion. Chodzi o wodospad, który powinien kojarzyć się z pewną sceną z Aquariona… 🙂
Aquarion Evol

Te mniej lub bardziej warte wspomnienia wątki są jednak niczym wobec reszty epizodu. Mykage, nie pytając się swoich ziomków, postanawia zaprosić ziemskich herosów na teren wroga. Ci przyjmują tę okazję za namową Fudo i przekraczają bramę w celu ratowania Mix. Moce Yunohy skutecznie maskują Aquariony przed oczami gospodarzy, a reszta bohaterów ma okazję na penetrację siedziby. W tym momencie widzowie otrzymują kolejne małe info o ograniczonych możliwościach Altairii – każde otwarcie Międzywymiarowej Bramy powoduje zmniejszenia kończącej się energii miasta. To kolejny fragment, dzięki któremu seria nabiera jeszcze bardziej sensu – wyjaśnia, dlaczego antagoniści na raz nie atakują Ziemi całymi plutonami robotów, a jedynie co najwyżej kilkoma.

I oto doszliśmy do momentu, w którym seria nie jest już tylko dezorientująca dla widzów pierwszego sezonu, ale także dla osób, którzy zaczęli swoją przygodę z Evolem. Zaczyna się finałowy wiraż historii. Najprawdopodobniej wiadomo już, dlaczego mieszkańcy Altair nie próbują prosić ziemskich kobiet o kolonizację ich dziewiczej planety. Nie podejmują takich kroków, bo nic by one nie dały. Nagle wszystko zaczyna (po raz kolejny) mieć sens. Atmosfera planety musi być skażona, dlatego wszystkie niewiasty zamieniane są po jakimś czasie w osobników płci męskiej. I tak Mix zapewne straciła pamięć oraz zamieniła się w faceta. Także Zessica i Yunoha są kolejnymi kandydatkami na zmężnienie, sądząc po objawach: niepokojące kaszlanie (tj. zmiana głosu dziecięcego na męski w okresie dojrzewania?) i kadrowanie na dolne części ciała (nawet nie chce wiedzieć, co to ma znaczyć).

Widać, że Kawamori jest ważną osobistością w Satelight. Inaczej wątpię, aby ktoś mu pozwolił na takie igranie z fanami. Mówię o tych japońskich, dla których każda zmiana statusu postaci kobiecych może doprowadzić do palpitacji serca, palenia mang czy gróźb karalnych wobec twórcy. Autor Evola jest na prostej drodze do podpadnięcia otaku. Ciekawe, ile osób po emisji tego odcinka tęskni już na swoich blogach za wielkimi bombami Mix? 😉

Aquarion Evol
Oczywiście wszystkie wnioski z zamianą płci mogą okazać się błędne. Chłopak z warkoczykiem może być jedynie męskim odpowiednikiem Mix ze świata Altairy podczas, gdy Zessica i Yunoha cierpią na inne przypadłości. Shoji Kawamori ceni sobie trolling – potrafi dać wskazówki względem zakończenia, a potem skręcić fabułę w zupełnie inną stronę. A mącić udaje mu się z duża skutecznością, patrząc na rzędy stawianych pytań typu „czy Kagura nie jest kobietą?”, „Czy seria idzie w stronę romansu yaoi między Andy, a Mixem?” (Sasanka byłaby oczarowana ;)) itd.

Space Battleship Yamato 2199: zapowiedzi odcinków 2-3 i data kinowa 2. filmu kompilacyjnego

Premiera dwóch pierwszych odcinków remake’u Yamato na Blu-ray zbliża się niespornie (25 maja). Tymczasem w internecie umieszczono zwiastuny epizodów numer dwa i trzy serii. Video tym razem w jakości HD (720p) i trzeba szczerze przyznać: ładniej to się prezentuje niż na wcześniej udostępnionych materiałach (poprzedni wpis).

Odcinek 2 – „Zmiatamy w Morze Gwiazd”

Odcinek 3 – „Ucieczka z Jowisza”

Zdradzono też datę premiery drugiego filmu kompilacyjnego (odcinki 3-6). Produkcja trafi do kin 30 czerwca, więc kolejnej płyty Blu-ray można się najprawdopodobniej spodziewać na przełomie lipca i sierpnia.

Aquarion Evol Odcinek 18 – rzutem oka

Kto tak naprawdę jest największą gwiazdą serialu? Chyba po tym odcinku to widać.
Aquarion Evol
W ostatnich wpisach komunikowałem, że Shoji Kawamori oszczędził nam tandetnej komedii romantycznej. W rzeczy samej tak wydawało się, bo wyznanie miłosne przeprowadzono bardzo szybko, a zawód też szybko minął. Niestety było to częściowo złudne wrażenie … Dlaczego? A dlatego, że w najnowszym odcinku twórcy częstują nas aż dwoma jednostkami, cierpiącymi na nieodwzajemnioną miłość. Oto pełna jęczeń 18 odsłona anime Aquarion Evol – lamentu nie dało się uniknąć, bo epizod nie ma pewnej zalety, cechującej Aquariona.

Już na stracie można dowiedzieć się o braku bardzo ważnej dla tempa serii postaci. Główny mentor serialu – Zen Fudo znikł z kwatery głównej i udał się na poszukiwanie legendarnego Aquariona. Z tego powodu nie ma osoby, która mogłaby wyciągnąć bohaterów z kąta, wysłać na odpowiedni trening – jednym słowem dać im coś do roboty, by nie musieli marudzić. Zauważalny jest też brak umiejętności w walce – piloci kierują Aquarionami jak banda amatorów.

Widzowie muszą zdzierżyć jeszcze jeden wątek, który wydawałoby się już dawno został zapomniany. Powraca sprawa nierównego traktowania Mikono i jej brata przez ich ojca. Mógłbym w tym momencie ponarzekać na ten fragment odcinka, ale nie zrobię tego. Bo to jedyna rozterka z pozostałych, która najprawdopodobniej posuwa znacznie fabułę do przodu – dokładniej w kwestii rozwoju postaci. Główna bohaterka przestała już jakiś czas temu grać rolę „największej ofiary losu” (pozostawiła ten tytuł dla Amaty i o zgrozo Zessici), a jedyną cząstką, która pozwoliłaby w pełni dać jej pewności siebie jest uwolnienie od wpływu ojca. Rozwiązano tą sprawę, jak w dziesiątkach anime, czyli po rozmowie z kimś bliskim (w tym wypadku Cayenne), ale dostatecznie szybko, więc można mieć nadzieję, że twórcy nie będą już wracać do tego wątku (przynajmniej w kwestii braku akceptacji rodzicielskiej).
Aquarion Evol Zessica
I to było na tyle, jeśli chodzi o dobrą stronę epizodu w kwestii przeżyć postaci, bo z drugiej strony trzeba doświadczać złamanych serc Zessici i Andy. Ta pierwsza przynajmniej stara się coś pożytecznego robić z własnym niedolami i choć to nieskuteczne, nudne, czasem irytujące (próba oddania się w ręce wroga), to charakter zasługuje przez to na chwilową sympatię. Ponadto dzięki scenie pod prysznicem postać może też liczyć na inny moment „współczucia” od oglądającej młodzieży w wieku buzujących hormonów ;). Perspektywicznie Zessica przypomina nieco Siriusa, który mniej więcej na tym samym etapie pierwszego serialu, zbiegł do antagonistów ze swoim Vectorem 😉 Jednak wątpię, aby miało to coś wspólnego z wcieleniami.

Jest jeszcze Andy, czyli przeciwwaga dla Zessici. Bohater siedzi i ma doła(y). Temat byłby może zabawny, gdyby otakizm charakteru nie przejadł się. Jego fanatyzm jest prezentowany co 2-3 odcinki, a „wchodzenie w depresje” pokazano już tydzień temu. Na szczęście to co stało się na końcu osiemnastki, wybudziło go z chandry.
Aquarion Evol Vector
Walka, która zwykle stoi na najwyższym poziomie i w 18 epizodzie wygląda interesująco. Występuje zarówno rywalizacja na pociski jak też Elementy i walkę wręcz. Znalazło się też miejsce na szantaż i porwanie. Szkoda tylko, że występuje pewna niekonsekwencja. Na pole walki wysłano 5 Vectorów podczas, gdy w kokpitach widzimy tylko 4 osoby (Zessica, Amata Malloy + Mix). Dopiero zaraz potem do walczących dochodzi Mikono (przez teleport). Dotychczas w Evolu nie zaobserwowano zdalnego sterowania, więc nasuwa się jedno pytanie: jak maszyna mogła sama wystartować i pojawić się w powietrzu? Czyżby animatorzy z Satelight popełnili gafę? 😉 Pomijając to, po co wysyłać 4-5 Vectorów do walki, skoro nie da się z nich wszystkich zrobić gattai, a jako pojedyncze jednostki są zbyt słabe. Przecież wszystkie sześć było sprawnych w poprzednim epizodzie. Jedna konkluzja: Crea Dolosera to wyjątkowa kretynka i powinna po tej bitwie został wywalona z funkcji dowódcy. Strateg z niej gorszy niż niektórzy polscy selekcjonerzy piłki nożnej 😉

Idea pojmania Mix to plus historii, ale bynajmniej nie z powodu dramatyzmu. Po prostu z chęcią przekonam się, jak mieszkańcy Altae chcą rozwiązać swoje problemy, mając jedną Igurę 😉 Coś mi mówi, że szykuje się największy nonsens serii.
Aquarion Evol