SDF-3 Macross "Zielonaska" :: Animacje, produkty i fanowskie prace ze świata Macross.

Blog, badający fenomen dekultury, a także znajdujący, informujący i komentujący MIŁOŚĆ ^^ Tę, którą pamiętasz…

Monthly Archives: Luty 2012

Space Battleship Yamato 2199 – zapowiedź nowej wersji legendarnego anime

Wspaniała informacja dla zwolenników klasycznych anime. Matka japońskich space oper (w tym Macrossa) powraca, aby nieść swój epicki wydźwięk dla nowego pokolenia fanów. Po 38 latach serial „Space Battleship Yamato” doczeka się remake’u, zgodnego z dzisiejszymi możliwościami technicznymi, przy jednoczesnym zachowaniu ducha oryginału. Kilka dni temu zaprezentowano 2. trailer, w którym można podziwiać współczesną animację, odświeżone projekty postaci i warstwę dźwiękową.  Wygląda na to, że tej wiosny będzie co oglądać. [AKTUALIZACJA] Pierwsze 2 odcinki zadebiutują 7 kwietnia w japońskich kinach jako film kompilacyjny ( w sumie ma być ich siedem, co daje łącznie 26 odcinków).  Następnie obraz trafi na DVD/Blu-ray (1 volume – 25 maja). Sam serial niestety pojawi się w TV najwcześniej w 2013 roku, czyli po wydaniu wszystkich filmów kompilacyjnych. Będzie to więc tylko w zasadzie powtórka z rozrywki chyba, że twórcy dodadzą jakieś nowe wstawki (aby sprzedać wersję telewizyjną jeszcze raz na Blu-ray ;)).
Oryginalny 26-odcinkowy serial zadebiutował na ekranach TV 6 października 1973 roku. Akcja była osaczona w apokaliptycznym świecie przyszłości, gdzie ludzkość została zdziesiątkowana w wojnie z Obcymi. Po tym, jak rasa Gamilas zrzuciła bomby na Ziemię, wszelkie życie na powierzchni planety wymarło. Powietrze zostało skażone, a ocalali ludzie musieli przenieść się do podziemnych miast. Te jednak są u kresu wytrzymałości i w 2199 roku ludzkość jest bliska końca swych dni. Niespodziewane wybawienie oferuje jednak nieznana cywilizacja Iscandar, proponująca technikę, która pozwoliłaby oczyścił powietrze atmosfery. Układ Słoneczny, a planetę nowych sojuszników dzieli jednak wielka odległość, tymczasem ludzkości pozostał już tylko rok egzystencji. Jedynym oparciem staje się Yamato, znaleziony wrak japońskiej marynarki z czasów II Wojny Światowy. Na podstawie jego szkieletu i planów silników Iscandar, powstaje nowoczesny statek kosmiczny zdolny walczyć z Gamilasami.  Latająca łódź musi odbyć podróż na planetę sojuszników i powrócić z niej z potrzebną technologią,  limit czasu wynosi 366 dni.

Czołówka pierwszej serii z 1973 roku

Dobrze przemyślana fabuła (odrobinkę zwalająca motywy Star Treka, z drugiej wyprzedzająca np. oryginalny serial Battlestar Galactica) urzekła japońskich widzów. Z jednej strony młodzi otrzymali wyjątkowo epicką historię ludzkiej walki o przetrwanie, z drugiej starsi mogli dostrzec elementy tragicznej historii swojego kraju. Warto wspomnieć, że za tworzeniem stali tacy ludzie jak Leiji Matsumoto (późniejszy autor Captain Harlock, Galaxy Express 999),Yoshinobu Nishizaki. Reżyserami byli Noboru Ishiguro (w przyszłości reżyser SDF Macross, Megazone 23, a także adaptacji  „najlepszej japońskiej powieści SF” – najdłuższego serialu video w historii – Legend of Galactic Heroes), Toshio Masuda (The Great Japanese Empire), Eiichi Yamamoto (reżyser i scenarzysta Astro Boy). Wśród zespołu był także Yoshiyuki Tomino, przyszły twórca Gundama, a za projekty statków w drugim serialu odpowiadało Studio Nue, czyli autorzy konceptu Macrossa 🙂

Space Battleship Yamato

Z tego powodu nietrudny do zrozumienia jest fakt oddziaływania stylistyczne i fabularne Yamato na późniejsze animacje i japońskie powieści SF. Na ten przykład zarówno w Gundamie i Macrossie mamy wątek samotnej walki bohaterów z wrogiem podczas podróży do wyznaczonego celu, a i w statkach można zauważyć pewne nawiązania do tytułowej łodzi podwodnej. Takie elementy widać także w Legend of Galactic Heroes, gdzie ponadto wyeksponowano motyw dokumentu (podpisy pod postaciami).

Produkcja z 1973 zyskała rzesze fanów, co skutkowało powstaniem kolejnych części: zarówno serialowych jak i filmowych. Najpierw oparto je bezpośrednio o oryginalną historię (Farewell to Space Battleship Yamato, Space Battleship Yamato II, Yamato: The New Voyage, Be Forever Yamato, Space Battleship Yamato III, Final Yamato). Po zakończeniu powieści z pierwszą załogą próbowano tworzyć mniej zależne kontynuacje. Niestety powstały w latach 90  sequel „Yamato 2520” doczekał jedynie 4 odcinków (zbankrutowała firma Yoshinobu Nishizakiego, Office Academy oraz powstał konflikt o prawa z drugim scenarzystą oryginalnej produkcji Leiji’m Matsumoto). Słaby echem przyjęła się też seria video „Dai Yamato Zero-go” (2004-2007), której akcja miała miejsce w 3199 roku.

W ostatnich latach Yoshinobu Nishizaki próbował powrócić do losów oryginalnej załogi w filmie kinowym „Space Battleship Yamato: Resurrection„. Niestety produkcja zebrała dość mieszane oceny. Z jednej strony recenzenci patrzyli z nostalgią na nową historię, z drugiej zarzucano jej nudny początek, średnio zadowalającą kreskę na dzisiejsze czasy. Zgodne było to, że twórcom przeszkadzał bagaż legendy sprzed ponad 30 lat, przez co mieli problem ze stworzeniem porywającej historii. Z perspektywy kinowej film zajął w pierwszym tygodniu pokazywania dopiero 7 miejsce w japońskim Box-office.

Dużo lepsze wyniki osiągnął za to film aktorski „Space Battleship Yamato”. Co prawda produkcję o 24 milionowym budżecie krytykowano za zbyt wielkie nastawienie na akcję, ale to nie przeszkodziło jej zajmować pierwszego miejsca w Box-Office przez kilka pierwszych tygodni. Wszystko z pewnością było zasługą naprawdę dobrego mixu współczesnych efektów specjalnych z pierwotną mechaniką, co sprawiło wrażenie oglądania „filmu SF lat 70” przeniesionego w XXI wiek 🙂 Ciekawostką są plany Amerykanów, którzy już „docenili” obraz… i planują nakręcić remake pod amerykańską nazwą anime – Star Blazers.

Nietrudno zgadnąć, iż właśnie dzięki temu obrazowi marka powraca do swojej genezy. Animowane uniwersum Yamato przez ostatnie ponad 20 lat nie potrafiło stworzyć kontynuacji, które porwałaby nową generację fanów. W międzyczasie stare pokolenie wielbicieli stopniało. Dlatego zdecydowano się zresetować serię i jeszcze raz pokazać ją lekko zmodyfikowaną od początku. Twórcy dzięki nowej animacji mają nadzieje na przyciągnięcie nowych Otaku. Oby mieli rację i marka powróciła na szczyty, stając się trzecim żyjącym prężnie uniwersum SF po Macrossie i Gundamie,  zamiast jedynie zajmować zaszczytne, honorowe, ale emerytowane miejsce w dorobku historii anime.

Space Battleship Yamato 2199

Za nową wersje odpowiadają studia Xebec i AIC. Reżyserem jest Yutaka Izubuchi (twórca RahXephon, zbierający doświadczenie przy klasycznych Gundamach i Patlabor, zaczepił też o pracę w Eureka Seven Artlandu). Projekt postaci odświeżył Nobuteru Yūki (projekt postaci dla The Vision of Escaflowne Shoji Kawamoriego, Battle Angel Alita, Record of Lodoss War; kluczowy animator Megazone 23, Macross: Do You Remember Love?). Mechanikę dostosowują Junichiro Tamamori (projekty dla Final Yamato i Yamato Ressurection) i Makoto Kobayashi (autor wydanej w Polsce mangi – „Cześć Michael!” czy rysunków dla anime „Świat Talizmanów” wydanej na VHS dawno temu). Ciekawą propozycją złożono Hideaki Anno (twórcy studia Gainax, anime Neon Genesis Evangelion, osoby wychowanej na oryginalnym serialu), który stworzy nową sekwencję openingu  na potrzeby 2199. Ten zaśpiewa ponownie Isao Sasaki, czyli osoba wykonująca oryginalny motyw. Kompozytorem muzyki jest syn twórcy ścieżki muzycznej pierwotnego Yamato – Hiroshiego Miyagawy, Akira Miyagawa

Space Battleship Yamato 2199

Osobiście mam wielkie nadzieje względem Space Battleship Yamato 2199. Co prawda jakość animacji to nie klasa Satelight, oryginalną serię dobrze znam, ale liczę, że odświeżenie marki przyniesie w przyszłości kolejne kontynuacje, a co za tym idzie podniesienie poziomów fabuł anime, które powiedzmy w latach 2005-2012 zbliżały się często do poziomu krytycznego. Niech japońskie kreskówki wrócą do pomysłowej twórczości lat 70, 80 czy 90. Mniej fanserwisu, głupich żartów, emowych bohaterów, więcej nietuzinkowej inwencji!

Space Battleship Yamato 2199

Aquarion Evol Odcinek 8 – rzutem oka

Celibat wrogów, striptiz i rozpustna zakonnica, a całość w towarzystwie drugiego openingu oryginalnej serii TV. Najnowszy odcinek jest podsumowaniem wszystkiego, za co powinno się kochać markę Aquarion.
Aquarion Evol
Po obejrzeniu 8 epizodu mogę powiedzieć tylko jedno – jestem w pełni usatysfakcjonowany tym, co ujrzałem. W pełni zaprezentowano to, czego spodziewałem się od Aquarion Evol. Już na początku Kawamori postanawia trollować i prezentuje książkę, która przypomina „Księgę Świętego Poznania”, czytaną przez Renę Rune w pierwszym serialu. Starzy fani zastanawiają się, jakie to prawdy sprzed 12 tysięcy, skrywają stronice biblii, po czym okazuje się, że był to zwykły podręcznik z zasadami szkolnymi. Nawiązanie do „Genesis” okazało się być tylko kosmetyczne 😀

W międzyczasie przedstawiane są motywy antagonistów, które w dość powierzchowny sposób tłumaczą na razie cel ich ataków na sąsiedni świat. Należy w tym wypadku pochwalić Kawamoriego za to, że podarował sobie wreszcie ekologię. Jak na razie Aquarion Evol unika ideologicznych haseł na rzecz ochrony środowiska, choć ma ku temu dużą okazję (w jaki sposób wymarły kobiety w rzeczywistości wrogów, jak nie od jakiegoś zatrucia toksycznego? ;)).
Aquarion Evol
Wśród wątków u przeciwników warto odnotować scenę z Mykage Towano, który uwięził w klatce Kagurę. Sposób, w jaki ukazuje jemu walki z ciepiącą Mikono, nasuwa sytuację z Genesis. Chodzi o epizod, w którym Apollonius jest przykuty za skrzydła do krzyża, a Celiane leży na Ziemi z wyciągniętymi nad nią broniami Mrocznych Aniołów. Kolejny akt potwierdzający, że Mykage Towano to reinkarnacja Toma, Kagura to wcielenie Apolla, a Mikono to Sylvia? A może raczej następny trolling w wykonaniu Shoji Kawamoriego? 😉

Najwięcej emocji, jednak przynosi sama walka. W dodatku są to sprzeczne uczucia, które opierają na jednym pytaniu retorycznym „Co ja oglądam?”. Niedorzeczność idei, która mówi, że wystarczy zrobić striptiz, aby pokonać wroga, totalnie gwałci umysł odbiorcy. To jest tak niesłychanie głupie, w dodatku zawstydzające, za to… BARDZO ZABAWNE. Coś takiego mógł wynaleźć i w miarę „rozsądnie” przedstawić człowiek, który stworzył Macrossa – anime, w którym wrogów „pokonywano” gwiazdami POP. Jak to mówił reżyser Super Dimension Fortress Macross – Noboru Ishiguro: „jeśli chcesz stworzył oryginalną historią, musisz popełnić coś niedorzecznego”. Kawamoriemu udało się to w tym odcinku. Co prawda podobne sceny były już np. w Gunbuster z 1987 roku, ale nie na taką skalę. Jeśli jeszcze twórca Aquariona znajdzie odpowiednią receptę na epicki, nieszablonowy finał, będzie to jedna z najlepszych produkcji ostatnich lat. Na razie jednak za wcześnie, aby nad tym dywagować.
Aquarion Evol
Podczas oglądania scen można poczuć nutkę nostalgii, bo jako podkład muzyczny do walki mechów wykorzystano drugi opening z oryginalnej serii. Użyto go nie bez przypadku. Co prawda nie znam japońskich słów tej piosenki, ale po kilkukrotnym wypowiedzeniu hasła „Show Time” w trakcie zrywania z siebie ubrań przez bohaterów, na mojej twarzy pojawił się banan 🙂 Dość zawstydzająca w pozytywnym akcencie stała się też reakcja członków NEO-DEAVA. Krzyki pań, reagujących na rozebranie Amaty, przypominały pasje fanek yaoi, a komentarz zakonnicy na temat wstydliwości Mikono, bezbożną grzeszność 😀 Pomysł z zrzucaniem ubrań ma też nostalgiczny wydźwięk względem „Genesis” również dlatego, iż w pierwotnym serialu piloci powracali przez teleport nadzy do bazy.
Aquarion Evol
Jako finisz widzimy pierwsze oznaki zainteresowania romantycznego Zessicy do Amaty. Nie ukrywam, że spodziewałem się takiego obrotu sprawy. Postaci są nadto uszeregowani względem charakterów „Genesis of Aquarion”, dość nietrudno zgadnąć, kto jest reinkarnacją kogo w przypadku w większości bohaterów. Można domyśleć się, więc jakie związki miłosne będą na końcu. Pytanie tylko, czy Kawamori nie jest na tyle szalony, aby wszystko wywrócić do góry nogami. I czy, jeśli pojawi się taki zwrot akcji, to nie będzie on za sztuczny. Okaże się za niecałe 14 tygodni 🙂
Aquarion Evol

Epickie nowości Macrossa #23

Po dość długim czasie (wydanie planowano na wrzesień), 10 lutego na rynek trafił pierwszy tom mangi Macross: TAC Name. Publikowana na łamach magazynu Macross Ace, a aktualnie kontynuowana w Newtype Ace, seria jest komiksową adaptacją serialu OVA z 1994 roku.

Macross Plus: TAC Name

W tym samym dniu premierę miał także szósty numer Newtype Ace, a w nim tym razem nieco ubogo. Autorzy Super Dimension Fortress Macross THE FIRST i Macross 7th Chord zrobili sobie miesięczną przerwę, przez co tym razem trzeba zadowolić się jedynie nowym rozdziałem Macross Plus: TAC Name, działem newsowym i plakatem.

Newtype Ace 6


W kwietniu do sprzedaży mają trafić nowe figurki, przedstawiające piosenkarki z Macross Frontier: Figuarts ZERO Sheryl Nome o wysokość 17 cm i Figuarts ZERO Ranka Lee ma wynosić (16 cm). Cena obydwu produktów wynosi 4725 jenów.
Sheryl Nome
Ranka Lee


5 kwietnia firma Bandai wydaje nową grę RPG na PSP – “Super Robot Wars Z Hen world again”. Marka znana jest z wykorzystywania postaci/mechów różnych serii anime. W najnowszej części pojawią się elementy Macross 7 i Macross Frontier. Poniżej można zobaczyć trailer z Gamlinem i Nekki Basarą (fragment 3:10).


Warto również zapoznać się z materiałami udostępnionymi przez redaktorów serwisu Macross World. Na stronie można przeczytać relację z koncertu Mylene Night #2 (wspomniany przeze mnie tu), który odbył się 2 lutego 2012 (19 lat przed narodzinami Mylene Jenius w uniwersum Macross). Alter-ego fikcyjnej gwiazdy Macross 7, piosenkarka Chie Kajiura zaśpiewała dla fanów kilka ciekawych coverów piosenek z innych sag, w tym Do You Remember Love (dotychczas miała szansę wykonać jedynie ok. 20-sekundową wersję dla Macross 7 Encore), Diamond Crevasse z Macross Frontier. Obecność Yoshiki Fukuyamy sprawiła, że fani mogli cieszyć się również utworami Fire Bomber takimi jak Burning Fire!, Remember 16 itd.

Na witrynie pojawił się też archiwalny wywiad z producentem Macrossa – Hiroshi Iwatą. Rozmowa została przeprowadzona w 1983 roku i opublikowana na łamach magazynu Akita Shoten. Teraz za sprawą MW można go przeczytać w języku angielskim.


Wieści ze statku kolonizacyjnego Macross 29 (macross30.com – wyjaśnienie tutaj)
3 Luty 2062 roku…
Rada nadzorcza odpowiedzialna za celebrację 30-lecia startu Macross 29 odrzuca pomysł organizacji konkursu Miss Macross, który miałby wyłonić kolejną następczynie Lynn Minmay.Macross 30

Aquarion Evol Odcinek 7 – rzutem oka

Wakacje z duchami, ściskanie krocza i niewidoczne skłonności męskich pilotów Aquariona (oni ją widzą… ;))
Aquarion Evol
Pierwsza część epizodu nie przedstawia się zachęcająco. Mamy wątek z duchami, który przypomina trochę wątek Rena Rune z pierwszej serii, przy czym tym razem zastąpiono wątek wampiryzmu, nawiedzaną lalką. Problemem okazuje się jednak zaprezentowany humor, który jest schematem, znanym z każdego anime, gdzie eksplorowano temat ze straszeniem. W dodatku zafundowano widzom powtórkę z drugiego odcinka. Po raz kolejny dochodzi do nieporozumienia między Mikono, a Amatą. Jest to o tyle irytujące, że postać żeńska nie rozwija się ani trochę nadto od tego, co widzieliśmy ostatnio. Dziewczyna nadal czuje się „beznadziejna” (jeszcze tylko zabawy z żyletkami i będzie emo). Ponadto bohaterka ma swoje urojenia,  przez co jest dodatkowo hipokrytką. Demonstruje swe pretensje do Amaty, ale jednocześnie sama stale myśli o Kagurze. Trudno ukryć, iż Mikono jest na razie największym defektem serii – bardziej pasuje do dołującego Neon Genesis Evangelion niż komercyjno-rozrywkowej „zajebistości” serwowanej przez Aquarion Evol.
Aquarion Evol
W dużo lepszym świetle przedstawiana zaczyna być Zessica, która co nietrudno zauważyć ma większe szanse zostania „tej ostatniej” głównego bohatera. Co prawda w Aquarionie nie ma zasad znanych z Macrossa, ale łatwo wyczuć ogólną tendencję. Zielonowłosa dziewoja przestaje być chodzącym fanserwisem i z okazji schematu a’la „wakacje z duchami” przedstawiana jest u niej (kolejna) wada – niestety mało oryginalna – boi się ciemności itd. Bardzo szkoda, że Kawamori nie wymyślił czegoś lepszego, bądź z ciekawym zastosowaniem Elementu. W oryginalnej serii istniała w końcu postać Tsugumi Rosenmeier, która pod wpływem większego stresu (zbyt szybkie bicie serca), potrafiła wysadzać otoczenie. Twórca animacji mógł postarać się o bardziej dziwacznie zawiązanie romansu, bo „wzloty” Amaty zaczynają już nużyć.
Aquarion Evol
Na szczęście po „eyecatchu” jest już dużo lepiej. Zarówno walka jak i związany z nim humor to wzorcowy przykład konwencji oryginalnego Aquariona. Wprowadzona do fabuły nowa postać jest nie tylko kierowanym do fanów współczesnym anime materiałem moe, ale wpływa również  wartościowo na potyczki mechów. Tytułowy robot, dzięki Elementowi postaci, zyskał najcenniejszą jak dotąd umiejętność w walce – niewidzialność. Oczywiście twórcy nie mogli sobie darować dwuznacznych żartów. Złączenie Vectorów w Aquariona jak zwykle przypomina stosunek o zabarwieniu zmysłowym. Nowością jednak jest wiek bohaterki, który leży grubo pod dopuszczalną kreską, przez co wypowiadany dialog, mniej erotyczny niż zwykle, może być interpretowany na pewien, niezbyt pochwalający sposób 😉
Aquarion Evol

Aquarion Evol Odcinek 6 – rzutem oka

Malownicze barwy futurystycznego Hong Kongu, gorące „zarywanie” Kagury do Mikono oraz ostatni(?) orgazm popełniony na fortepianie przez Shrade. Jednym słowem „klasyk”.
Aquarion Evol Kagura Mikono
Po emisji szóstego odcinka nadal trudno stwierdzić, na jakim poziomie jest omawiana seria. Najbardziej intrygujący w tym wszystkim pozostaje fakt różnego podejścia starych i nowych widzów Aquariona do wydarzeń, przedstawianych w historii. Twórcy chcą, aby fabuła nie była obca dla nowicjuszy w tym uniwersum, dlatego od pierwszego do obecnego epizodu starają nie nawiązywać się jasno do zajść z Genesis of Aquarion. Rodzi to ciekawy galimatias wśród oglądających. Osoby, które nie znają sytuacji z pierwszego serialu z 2005 roku, mogą zdziwić się niektórymi zwrotami akcji i relacjami między bohaterami.  Starzy wyjadacze mają szansę zauważyć poszlaki na dalszy rozwój fabuły, ale nie są na 100% pewni, czy Shoji Kawamori zdecyduje się na tak niepopularny krok.

Osobiście mam nowe spojrzenie na reinkarnacje głównych bohaterów. Kagura wydaje się pewniakiem jako wcielenie Apollo. Z drugiej strony na ucieleśnienie tej samej osoby jest kreowany Amata, na co miałyby wskazać jego związki z Mikoto, uwielbienie dla filmu o legendarnej historii miłosnej Apolla i Sylvii. W ostatnim epizodzie jednak główny bohater stwierdza, iż mógł już kiedyś spotkać Kagurę, co można rozumieć na dwojaki sposób. Albo byli kiedyś jednością, albo Amata jest reinkarnacją osoby, która była blisko Apollo. Odrzućmy pierwszą teorię.
Aquarion Evol
Jaka postać mogła odegrać ważną rolę  12 tysięcy lat temu na miarę Apolla i Sylvii? Odrzucając Toma jest jedyna taka osoba, a jest nią Sirius. Argumenty za tą tezą? Po pierwsze, Amata ma skrzydła u nóg, co wskazuje, że może być biologicznym potomkiem Apolloniusa i Celiane. Po drugie, ma wizje ślubu Kagury i Mikoto z oddali. Tak jakby dziewczyna miała wybrać wroga i opuścić głównego bohatera. Podobna sytuacja była w pierwszej serii z Siriusem i Sylvią. Początkowo rodzeństwo było ze sobą zżyte, ale gdy brat przeszedł na stronę Mrocznych Aniołów, Sylvia pozostanie z Apollem. Jest wątek osamotnienia. Po trzecie, drugą kandydatką na sympatię Amaty jest Zessica (w przyszłym odcinku ma odegrać dużą rolę). Na daną chwilę bardzo trudno stwierdzić, kogo jest reinkarnacją. Jedna z przypuszczeń jednak wskazuje na Scorpiusa/Reikę, a kim ta ostatnia była zainteresowana z wzajemnością w wersji telewizyjnej? 🙂 Po czwarte – bo najlepsze zostawiłem na koniec – podczas „randki” bransolety Mikono i Amatą nie reagują prądem, a przecież dochodzi do miłości. Tak przyznaje sam Fudou Zen, a następnie w przypadku Mikono i Kagury mówi o zakazanym spotkaniu. Być może nie chodziło mu o miłość romantyczną, a rodzeńską? 12 tysięcy lat… relacje między Sylvią, a Siriusem oznaczały brata i siostrę. 24 tysięcy lat temu… jedna osoba – Celiane. Przypomnijmy, że początkowo Sylvia także była zadurzona wobec swojego braciszka Siriusa.

Oczywiście mogą pojawić się przesłanki, które z łatwością obalą moją tezę „Amato/Sirius”. 12-tysięczny cykl coraz bardziej gmatwa się (ostatnią rewelacją jest zahibernowana,  w „lodówce” u wroga, aktorka, grająca w Skies Of Aquaria). Kandydatem na Siriusa może być równie dobrze Shrade, z jego zamiłowaniem do muzyki i szermierki (moduł Aquarion Spada), ponadto ginie jak brat Sylvii w historii OVA.
Aquarion Evol
Na plus ewidentnie trzeba zaliczyć zmianę klimatu. Po spokojnym, czysto humorystycznym piątym odcinku następuje przejście do nocnej, pełnej akcji odsłony szóstej. Pokazane zostało w pełni rzemieślnicze piękno animacji Satelight i 8bit studios. Do tej pory zastanawiałem się, czy pierwszy opis Aquarion Evol o mieścinie stylizowanej na Hong Kongu nie jest przypadkiem zły. Wszystko na to wskazywało, ponieważ miasto, w którym rozgrywa się historia, wyglądało mi bardziej na Wenecję. Opera w pilocie, gondole na kanałach i stragany bardziej kojarzyły się z włoskim kurortem niż kantońską specyfiką, choć takie atrakcje też występują w południowych Chinach. Teraz, gdy miejsce akcji zostało pokryte ciemnością, wreszcie uwierzyłem w stylizację Hong Kongiem. Kanały, łódki na wodzie, neony, wysokie wieżowce dały mi jasno do zrozumienia – to dawna kolonia brytyjska, autonomiczna część Chińskiej Republiki Ludowej, której światło migocze nad Morzem Indyjskim. Jasna plamka w ciemnościach, którą każdy powinien znać z kultowych filmów z Jacky Chanem, Chow Yun Fat, w reżyserii m.in. Johna Woo. Rolę futurystyczną spełniają w zasadzie jedynie okręgi na wszechobecnych biurowcach.
Aquarion Evol
W taki oto sposób nie tylko mechy prezentują się ładnie, ale też otoczenie, po którym się poruszają. Zresztą sam Aquarion jako wielki robot zadziwia swoim rozwojem. W oryginalnej serii istniały jedynie trzy kombinacje tytułowej maszyny: Aquarion Sonar, Aquarion Luna, Aquarion Mars (z różnymi właściwościami, zależnymi od elementu pilotów). Tymczasem wyemitowano jedynie 6 odcinków Evola, a starożytny mech ma już trzy niezależne moduły:  Evol, Gepard i Spada. Biorąc pod uwagę fakt, że Shrade wyzionął ducha w obecnym odcinku, można zastanawiać się, czy doczekamy czwartej kombinacji.

Odchodząc już od tej kwestii boli mnie jeden fakt. W Genesis of Aquarion konieczna była współpraca wszystkich pilotów, aby Vectory mogły się złączyć w Aquariona. Wymagało to wypowiedzenia kultowych komend „Neshin” „Gattai” „Go Aquarion” przez kolejnych kierujących. Co widzimy w nowym serialu? Jedynie Amata (Sousei! Gattai! Go Aquarion) czy Shrade wypowiadają kwestie, które spajają maszyny. Osłabia to w pewnym stopniu serial. Z jednej strony wpływa na jej „realność”, bo według tego założenia”głową” może być „kto pierwszy, ten lepszy” wykrzykujący słowa. Z drugiej zmniejsza „epicki” klimat jednoczenia o ważny motyw kooperacji pilotów. Wychodzi na to, że przy trójkątnej trajektorii Vectorów, głównym pilotem Aquariona nie musi być ten, który jest z przodu, tylko ten, którzy wykrzyknie pierwszy hasło. Było to już widoczne w pierwszym odcinku, gdy Amata wymusić połączenie na dwóch pozostałych Vectorach, które leciały w przeciwną stronę. O ile tam to było efektownie wyeksponowane, to przy spokojnie lecących maszynach ze Shradem na czele wyglądało to dość nudno. W Genesis piloci wykrzykujący komendy w takiej sytuacji prezentowali bardziej „epicko” 😉
Aquarion Evol

Aquarion Evol Odcinek 5 – rzutem oka

Wywody egzystencjalne na temat analogii pączków do miłości, „uczuciowe uniesienia” głównego bohatera i forbidden love. Epizod co prawda bez walki mechów, ale wreszcie udało zawiązać sensownie… kuriozalną fabułę.
Aquarion Evol pączki
Fani wielkim robotów mogą być zawiedzeni tym odcinkiem. Mechy widziane są jedynie przez kilka sekund i bynajmniej tylko w retrospekcji. Całe 25 minut zostało przeznaczone na rozwinięcie historii i postaci, co bynajmniej nie okazało się złe, zważywszy na fakt ich liczebności. Nie zabrakło miejsca na wątki humorystyczne. Fudou Zen, niegdyś podobno znany jako Gen Fudou, zorganizował „specjalny” trening dla swoich uczniów. Mimo upływu 12 tysięcy lat, ćwiczenia nie odstają w żadnym wypadku od tych, które urządzał dla bohaterów Genesis of Aquarion (pokaż mi swoje stopy, a powiem ci, kim jesteś itd.). Tym razem piloci zostają podzieleni na grupy i idą „na randkę”. Jako, że organizacja zabrania uniesień miłosnych, postacie zostały obdarowane paskami elektrycznymi na ręce, które reagują na szybsze bicie serca. Kary posypują się często, Fudou porównuje uczucie miłości do pączka, a widz może delektować się przesadą, która przetoczyła się już przez oryginalny serial. Dodatkowo twórcy nie zrezygnowali z żartów o podtekście seksualnym (Zessica wywołująca „uniesienia” u Amaty), mimo braku gattai mechów.

O dziwo wyjaśniono cel istnienia zasady „Forbidden Love” i te uzasadnienie jest dość przekonywujące jak na konwencję, którą obraca Aquarion. Miłość między pilotami mechów jest zakazana, bo kończy się ona tragedią, której wynikiem jest zniknięcie jednego z kochanków. Kierujący maszynami muszą znać granice w uczuciu, aby nie spotkała ich tragedia. Reguła całkiem sensowna, jeśli pod uwagę bierzemy dotychczasowe romantyczne wątki tragiczne w tym uniwersum (wątek śmierci Apolloniusa i Celiane czy zdradziecki akt zazdrosnej Scorpius w historii OVA).
Aquarion Evol
Przybywa także Kagura, w celu porwania swojej drugiej połówki sprzed 12 lat. Jego perwersyjny węch coraz bardziej potwierdza teorię, że jest nowym wcieleniem Apolla – bohatera oryginalnej serii. Jak to ma się do Amaty i jego „wspomnień”? Być może tak jak w przypadku Celiane w Genesis istnieją dwie reinkarnacje, a główny bohater jest np. manifestacją starszego cyklu – Apolloniusa.

Dość interesująco prezentuje się również świat antagonistów, które wygląda jak miasto futurystyczne w stylu cyberpunk (neony, hologramy, sztuczne niebo). Sądząc po ekologicznych zaciągach twórcy serii – Kawamoriego, ich wymiar jest alegorią miejsca bez przyrody. Czyżby intencją atakowania Ziemi przy tych złych była zmiana wyglądu ich dziewiczej rzeczywistości? Ponadto wygląda na to też, iż poplecznikiem antagonisty z pierwszego serialu jest jedynie Kagura, a jego obecni kompani wyrażają się negatywnie o obudzonym Mrocznym Aniele. Trzy różne strony konfliktu? O ile intencje Neo-DEAVA‎ są jasne – obrona Ziemi, to dwóch pozostałych nie bardzo. Co łączy Kagurę i przebudzonego „Toma”? Czy ich sojusz ma swoją genezę u Drzewa Życia, które Apollo z mrocznym aniołem uratowali w poprzedniej historii? Trudno na razie nakreślić tutaj teorie.
Aquarion Evol